niedziela, 23 lutego 2014

The Sorting Hat


To chyba jedyny "kapelusz", który trudno nazwać kapeluszem. Ta nazwa uwłacza Tiarze, jej specjalnym zdolnościom, (bo które nakrycie głowy potrafi mówić?). Nie to jednak jest najgorsze. Określenie Tiary zwykłym „kapelusz” - odbiera duszę w dosłownym znaczeniu. Nie twierdzę, że "zwykłe kapelusze" jej nie posiadają. Ich dusze stanowią poszczególne "przeżyte" historie, niezwykli właściciele, czasem łaty lub przeróbki. O Tiarze Losu zaś można powiedzieć, że ma podwójną duszę - ludzką i kapelusza :) Magia tego połączenia zaczarowała mnie całkowicie i nieodwracalnie. W innym wymiarze, pod działaniem imperiusa tudzież amortencji, zawładnął mną kapelusz Audrey Hepburn z filmu „Funny face”, w którym wystąpiła w scenie na dworcu w oparach lokomotywy. I takiego właśnie poszukiwałam, o czym było w poprzednim poście.  zdjęcia

Gdyby ktoś nie pamiętał lub- o zgrozo!- nie czytał, przytoczę część fragmentu, w którym Tiara Przydziału śpiewa (jak zawsze na rozpoczęciu roku szkolnego) 

To Gryffindor wpada na sposób: 
Zdejmuje swą tiarę - czyli mnie, 
A każda z tych czterech osób  [założycieli Hogwartu] 
Cząstkę marzeń [także cech i umiejętności] swych we mnie tchnie. 

Jako ciekawostkę podam fakt, że w całej sadze Harry Potter był obecny tylko na trzech ceremoniach nie bez powodu. Tiara śpiewała każdego roku inną piosenkę, a każda długa i traktująca w dużej mierze o tym samym. Rowling przyznała, że główny bohater spóźniał się na rozpoczęcie roku lub po prostu nie był świadkiem ceremonii, ponieważ wymyślanie tylu pieśni sprawiało jej dużą trudność :)

It's the only 'hat', which shouldn't be called a hat. This  name belittles Tiara's special abilietes (after all, which hat can speak?) and the worst thing- takes the soul away (in the literal sense). I don't mean that "ordinary hats "  don't have soul. Their souls are based on their stories, their unusual owners, sometimes    paths or alterations. So I can conclude that Tiara of Fate has two kinds of soul- hat's and human's : ) The magic of this connection enchanted me completely. In another dimension, being under the influence of imperius or amortention  elixir, I got captivated by another hat. Do you know "Funny Face"- the movie with Audrey Hepburn? She appeared in the scene at the train station in a haze of steam coming out of the engine. And she was wearing a wonderful hat : ) photos

If you don't remember or haven't read , I quote a line of tiara's song (which was sang every year before the Sorting Ceremony).

'Twas Gryffindor who found the way 
He wipped me off his head
The founders put some brains in me
So I could choose instead!

During his time at Hogwarts, Harry attended only three Sorting Ceremonies , including his own, due a combination of circumstances. It was was because as J.K. Rowling admitted she found it very difficult to invent so many new songs.

piątek, 10 stycznia 2014

Looking for the perfect hat


 

Zawód modystki jest wymierającym, o czym przekonałam się na własnej skórze, gdy wiosną rozpoczęłam poszukiwania przedstawicielki tejże profesji z zamiarem zlecenia wykonania jednego (na razie!) z wymarzonych modeli kapelusza. Szczegółów wypraw eksploracyjnych nie będę opisywać, bo chciałabym, żebyście dotrwali do końca tekstu. Reasumując, sześć miast i niespełna dwadzieścia punktów, których nazwa zawierała słowa "pracownia kapeluszy". Część z nich okazała się jedynie punktami sprzedaży. W pozostałych, ilekroć próbowałam zamówić kapelusz o nietypowym kształcie, brak formy wykluczał wykonanie go. Jednak to historia z "happy endem", bo trafiłam do pracowni w Gdańsku przy Pańskiej 5, a tam do p. Jadwigi Chylińskiej, która mój dotychczasowy problem skwitowała: „Da się. Wymaga tylko większego nakładu pracy”. Z wrażenia nie wiedziałam, ani co powiedzieć, ani od którego z wyśnionych kapeluszy zacząć. Kiedy już odzyskałam głos, wybrałam filcowy stożek - który miał się zamienić w elegancki kapelusz - i znowu ogarnęło mnie zdziwienie, spowodowane niewygórowaną ceną oraz odmową pobrania zaliczki.
Pani Jadwiga uważa bowiem, że nie może zobowiązywać mnie do kupienia czegoś, czego nie widziałam ani nie przymierzałam. A może wcale nie będę się sobie podobać w tym modelu?

Milliniery is a dying occupation. I became convinced of that when I began searching for a representative of this profession. I wanted to order one of my dream models of hat. I'm not going to describe you the details of my explorations because I want you to persevere till the end of this text. In sum: six cities and less than 20 places called "hat workshops". Some of them proved to be just retail outlets. In others, whenever I tried to order an unusually-shaped hat, I was turned down because they didn't have "a suitable form". However, it will be a story with a happy ending because Ifound an awesome workshop in Gdańsk (in Pańska Street). The milliner who works there is Mrs. Jadwiga Chylińska. When I showed her my design, she said: "It's possible but it requires more work". So impressed was I that I didn't know what to say, or which of my dream hats I should order first. When I regained my voice, I chose a colour of a felt cone, which was to transform into an elegant hat - and... I was surprised again at its low price and the milliner's refusal to take a down payment. She said that I  couldn't feel obliged to buy anything I hadn't seen or tried on.     

Do tej pory zastanawiam się, jakim cudem taka p. Jadwiga się uchowała? Szyje kapelusze na miarę, bez gwarancji zapłaty za użyty materiał i swoją pracę. Wykonywanie ginącego zawodu z pasją, brak tendencji do tworzenia problemów, a zamiast tego nastawienie na ich rozwiązywanie, postrzeganie wynagrodzenia jako istotnej części pracy, ale jednak pobocznej to nieuchronna zamiana w eksponat muzealny. To równanie uświadomiło mi konieczność wykorzystania okazji. Przymierzałam i cieszyłam się jak przedszkolak w sklepie z zabawkami i bonem na zakupy w ręku. Ostatecznie kupiłam letni kapelusz - który pani Jadwiga odszukała wśród starszych modeli, i zamówiłam jedno nakrycie głowy wzorowane na tym z filmu "Funny Face" (rok produkcji- 1957). Po trzech tygodniach odebrałam ten zamówiony i kupiłam piękny, "krzywy" kapelusz w kolorze hiszpańskiej czerwieni z czarną aksamitką, który p. Jadwiga zrobiła z myślą, że będzie do mnie pasował. I tak też było.

Ever since I met Mrs. Jadwiga, I've wondered how it is possible that such a person really exists? She  sews hats to measure without any guarantee of payment for the materials she uses or the work she puts in. She does a job which is dying out seems doomed to exhibition. After all, she does it with passion, with no tendency to create problems, but rather solve them. She regards her salary as an important part of the job but of a secondary consideration. All this made me realize the need to seize the oportunity.
 I tried it on and was happy like a preschooler in a toy store and a shopping voucher in hand. Finally, I bought  a summer straw hat and ordered  a hat modelled on the headwear from "Funny Face" (1957).  After three weeks I received the one I had ordered and  bought a beautiful "crooked" hat in the colour of Spanish red with a black velvet ribbon which Mrs. Jadwiga had done with the thought that it would suit me. And it did.


Najlepszy kapelusz w następnym poście:) 
The best hat in the next post:) 

poniedziałek, 21 października 2013

Tajemnica brabanckich koronek



Nie podejrzewałam Adama Mickiewicza o specjalizację w zakresie mody. A takie podejrzenie pojawiło się po przeczytaniu tego:  


Weszła nowa osoba, przystojna i młoda;

Jej zjawienie się nagłe, jej wzrost i uroda,

Jej ubiór zwrócił oczy; wszyscy ją witali;

Prócz Tadeusza, widać, że ją wszyscy znali.

Kibić miała wysmukłą, kształtną, pierś powabną,

Suknię materyjalną, różową, jedwabną,

Gors wycięty, kołnierzyk z korónek, rękawki

Krótkie, w ręku kręciła wachlarz dla zabawki

(Bo nie było gorąca); wachlarz pozłocisty

Powiewając rozlewał deszcz iskier rzęsisty.

Głowa do włosów, włosy pozwijane w kręgi,

W pukle, i przeplatane różowymi wstęgi,

Pośród nich brylant, niby zakryty od oczu,

Świecił się jako gwiazda w komety warkoczu -

Słowem, ubiór galowy; szeptali niejedni,

Że zbyt wykwintny na wieś i na dzień powszedni.

(…)

Nóżek, choć suknia krótka, oko nie zobaczy,

Bo biegła bardzo szybko, suwała się raczéj

(…)

Uczepiwszy falbaną o czyjeś kolana,

(…)

Kręciła, to kołnierzyk z brabanckich koronek



Z jaką rzetelnością Mickiewicz odtworzył polską modę 1812 roku?  „Pan Tadeusz”* powstawał w Paryżu w latach 1832/1834, lecz akcja dzieje się nieco ponad 20 lat wcześniej. W 1812 roku Mickiewicz był trzynastolatkiem, więc prawdopodobnie mógł coś pamiętać z czasów, o których pisał. Tylko czy aby dokładnie? Mógł też wyszukać potrzebne informacje lub zapytać właściwą, dobrze zorientowaną w temacie przedstawicielkę płci przeciwnej. Kolejne wyrażenia prowokowały do stawiania kolejnych pytań.

Pierwszym sformułowaniem, które przykuło moją uwagę było „suknia materyjalna”. To mogła być jakaś inna? Rozumiem, że w drugiej połowie XX wieku rzeczywiście mogłoby to nie być tak oczywiste, ale wtedy? Nie podejrzewam Mickiewicza o użycie tego przymiotnika w celu uzyskania efektu trzynastozgłoskowca. Musiało więc być to określenie rodzaju materiału lub jego jakości. Jednak próba dotarcia do informacji na ten temat zakończyła się niepowodzeniem.

„Wysmukła kibić, kształtna” to pierwszy z wymienionych atutów Telimeny i zarazem drugie wyrażenie, które zatrzymało mój wzrok. Czy jest ono tożsame z tym, że suknia podkreślała talię? Tylko czy talia może być kształtna? Okazało się, że „kibić” posiada jeszcze inne znaczenie według Słownika Języka Polskiego mianowicie „część tułowia od ramion do bioder”. Można też znaleźć inne definicje: „korpus kobiecy między ramionami a biodrami”, „figura kobiety”, a także „część ciała od ramion do pasa”.

Kolejne sformułowanie „gors wycięty”- to znaczy że dekolt był jedynie głęboki, czy że go wycięto i Telimena miała odkryte ramiona? A może jedno i drugie? Gdyby sprawdziła się druga opcja lub trzecia, należałoby zwątpić w znawstwo Mickiewicza w kwestii mody.

„Suknia krótka”, która odsłania nogi. To już musiałam przeczytać trzy razy. Krótka? Na początku XIX wieku? Sprawdziłam- Mickiewicz jednak wiedział o czym pisał. Uściślę- krótka oznaczała wówczas odsłaniająca kostki, co w epoce „Pana Tadeusza” było dozwolone, lecz niekoniecznie należało do codzienności. Takiej długości suknie stały się popularniejsze bliżej lat 30 XIX wieku.

„Brabanckie koronki” skłoniły mnie do zgłębienia tematu. Znam kilka rodzajów koronek, ale o tych nigdy nie słyszałam.
Koronki brabanckie- swoją nazwę biorą od książąt Brabancji, mających swoją siedzibę w tej prowincji w mieście Brugia (Belgia). Jest to także miejsce wyrobu koronek walencjańskich, których wzornictwo miało wpływ na koronki brabanckie. Inne źródła podają, iż są one mniej wykwintną (lecz wciąż wysokiej jakości) wersją koronek brukselskich. Teorię potwierdza fakt, że oba te typy posiadały motywy roślinne i kwiatowe. Wytwarzane były w XVIII wieku oraz na początku XIX- czyli wszystko się zgadza.


                                            Brabant                                Valenciennes                          Brussels

To wszystko sprawiało, iż szeptano o nadmiernej wykwintności stroju Telimeny.
Nie było to jednak faux pas z jej strony. Raczej świadomy okrzyk: wchodzę, patrzcie na mnie! Dziś byłby uznany za dość subtelny. Wówczas- niespecjalnie. Z pełną świadomością budziła zazdrość innych kobiet, zwracała uwagę wielu osób, co jeszcze bardziej denerwowało te pierwsze. Tylko czy Telimena wykroczyła poza granice obowiązującej etykiety ubioru? Trzeba by zgłębić XIX-wieczne zasady doboru stroju do okoliczności, czego niestety nie udało mi się uczynić. Ale pozastanawiać się mogę.

Czy założenie brylantowej biżuterii na wiejską kolację jest popełnieniem faux pas? Na pewno byłoby to nieeleganckie, gdyby pozostałych współbiesiadników nie było stać na takie luksusy. Brabanckie koronki są niewątpliwie oznaką zamożności, lecz nie przepychu. Słyszałam o zasadach dotyczących długości sukni, odkrywaniu bądź nie ramion przed południem (wspomina się o tym np. w „Przeminęło z wiatrem”) albo o regułach dotyczących ubioru do teatru czy na bal. Jak dotąd nie zastanawiałam się nad przesadą „w drugą stronę”.

Kto decyduje o granicach nietaktu w stroju? Subiektywne odczucie ubierającego się czy też opinia większości? Jeśli strój ma za zadanie podkreślać ważność i wyjątkowość sytuacji, to czy możemy przesadzić? Czy możliwa jest przesadna wytworność, bo niewystarczająca z pewnością tak. Jeżeli obecnie w każdym stroju możemy pójść niemal wszędzie i o każdej porze (poza sytuacjami regulowanymi protokołem dyplomatycznym), to w czym pójdziemy na specjalną okazję? Jeśli szczególne sytuacje zdarzają się zbyt często, przestają być wyjątkowe. Z drugiej strony może to jest tak, że mamy coraz mniej specjalnych okazji albo zagubiły się one we mgle codzienności?




*pełny tytuł- „Pan Tadeusz czyli ostatni zajazd na Litwie. Historia szlachecka z r. 1811 i 1812 we dwunastu księgach wierszem”