czwartek, 5 czerwca 2014

Epiphyllum oxypetalum

             Uporządkowane i stematyzowane, pachnące kurzem książki leżą w grządkach tuż obok rabatki mosiężnych tac i dumnych młynków do kawy. Dalej, po prawej stronie ścieżki napotykam klomby zastaw stołowych, oko cieszą kaskady kufrów i waliz. Stare zdjęcia i pocztówki, tylko niekiedy mogą pochwalić się osobna sekcją; zwykle tworzą kopce gdzieś pod stolikiem nie rzucając się w oczy. Okazy z tabliczką i wartością im przypisaną są wyeksponowane tak, by łatwo było je zauważyć.
 
 Arranged in an orderly manner and thematized. Are flower beds of books. They smell of dust. Next there are beds of brass trays and proud coffee grinders. Further away, on the right-hand side of the path I encounter  flowerbeds of tableware;  cascades of  trunks and suitcases please the eye. Old photos and postcards can only sometimes boast a separate section; they usually form mounds somewhere under a table and  are not conspicuous. Specimens have a plate and a value assigned to them and are exhibited in such a way that they’re easy to spot.
 
             

  Wychodzę z ogrodu. Przede mną mangrowie. Podobno piękno słonecznika najlepiej widać na śniegu. Może tak jest i tym razem? Tu wiją się sczerniałe pnącza przedłużaczy i ładowarek. Kolczaste gęstwiny zardzewiałych scyzoryków. Wiele dawnych kwiatów utraciło już swój urok i cierpiało nędzę na cienkiej warstwie szmacianej gleby. Zdziczałe kępy plastikowych zabawek wiodły żałosną egzystencję niejednokrotnie oplecione przez liany elektroniki.  Także tu  występują mecyje, lecz trudniej je dostrzec. Aby odnaleźć w tej plątaninie orchideę, trzeba przedzierać się maczetą cierpliwości i uwagi, tworzyć wąską ścieżynę, która znika po kilku krokach.

                I go out of the garden. In front of me are mangroves. Apparently, the beauty of a sunflower is best seen in the snow. Maybe it is also the case? Here writhe blackened creepers of extenders and chargers. A thorny thicket of rusty knives. Many old flowers have already lost their charm and suffer misery on a thin layer of rag soil. Wild clumps of plastic toys lead a miserable existence, often entwined with lianas of electronics. Also, there are some dainties here, but they’re more difficult to be seen. To find an orchid in such a dense tangle, you have to struggle your way with a machete of patience and attention, clear a narrow path which disappears after a few steps.



Niejednokrotnie, przechadzając się  po eleganckich ogrodach sklepów vintage, oglądam i podziwiam.  W prawdziwych labiryntach pchlich targów planowo gubię się, poszukując skrytych pąków kwiatu kadupul. Mój kwiat odnalazłam w ostępie belgradzkim.  

               Many times, while wanderring  around elegant gardens of vintage shops, do I watch and admire . . .  In intricate mazes of flea markets I get lost in a planned way, searching for the hidden buds of the flower Kadupul. I found my flower in the Belgrade  backwoods .


7 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia. Aż widzę oczami wyobraźni dom mojej ukochanej prababci, te czajniczki, sztućce... coś pięknego :) / dearpopinjay.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne starocie. Przywodzą mi one na myśl jarmark dominikański w Gdańsku...

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia przepiękne. Rewelacyjny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Mecyje", "mangrowie" i na koniec "kadupul". Reszta tak mi się podoba, że zaraz zabiorę się za szukanie co to są te mecyje, mangrowia i kadupule?????

    OdpowiedzUsuń